- Więc co z tym czasem?
- Czas to jedynie nieorganiczna forma życia.
wtorek, 5 lutego 2013
niedziela, 3 lutego 2013
ręce wytrzeć o liście
Wyjechać. Ręce wytrzeć o liście.
Cały kurz, tłuszcz miasta.
Wytrzeć o liście. Wyjechać.
Wyjechać natychmiast.
Wyjechać.
Wyjechać samotnie.
W pustym przedziale
przekroczyć wiele granic.
Przez sen dać się kontrolować celnikom.
Kopniak między oczy.
But z rozwiązanymi sznurowadłami.
Światło latarki w oczy.
Przejechać wiele granic
aż paszport wytrze się,
zanieczyści
tysiącami palców.
Wyjechać i się zbudzić w obcym mieście.
Koniec świata. Ludzie chodzą do góry głowami.
Szyldy nic nie znaczą.
Obcy język. Nie ma języka.
Ludzie niczego nie chcą ode mnie.
I nikt nic, nikt nic.
Stanąć w pełnym świetle.
Znaleźć pierwszą knajpę.
Przejrzeć się w podłodze.
I nikt nic. Nikt nic. Nikt nic, nikt nic..
..nikt nic.
..nikt nic.
Marcin Świetlicki - Franek Chrzonszcz
Cały kurz, tłuszcz miasta.
Wytrzeć o liście. Wyjechać.
Wyjechać natychmiast.
Wyjechać.
Wyjechać samotnie.
W pustym przedziale
przekroczyć wiele granic.
Przez sen dać się kontrolować celnikom.
Kopniak między oczy.
But z rozwiązanymi sznurowadłami.
Światło latarki w oczy.
Przejechać wiele granic
aż paszport wytrze się,
zanieczyści
tysiącami palców.
Wyjechać i się zbudzić w obcym mieście.
Koniec świata. Ludzie chodzą do góry głowami.
Szyldy nic nie znaczą.
Obcy język. Nie ma języka.
Ludzie niczego nie chcą ode mnie.
I nikt nic, nikt nic.
Stanąć w pełnym świetle.
Znaleźć pierwszą knajpę.
Przejrzeć się w podłodze.
I nikt nic. Nikt nic. Nikt nic, nikt nic..
..nikt nic.
..nikt nic.
Marcin Świetlicki - Franek Chrzonszcz
Etykiety:
poezja
ostatni raz
W lutym życie stanęło bez ruchu.
Ptaki nie chciały latać, a dusza
ocierała się o krajobraz jak łódka,
co trąca molo, gdzie ją przywiązano.
Drzewa plecami w jedną stronę.
Głębokość śniegu mierzysz wyschłą słomą.
Ślady stóp starzeją się na grudzie.
Pod brezentem nawet słowo zamarło.
Pewnego dnia coś podeszło pod okno.
Praca ustała. Wyjrzałem.
Płonęły kolory. Wszystko wirowało wokół.
Ziemia i ja rzuciliśmy się na siebie.
Ptaki nie chciały latać, a dusza
ocierała się o krajobraz jak łódka,
co trąca molo, gdzie ją przywiązano.
Drzewa plecami w jedną stronę.
Głębokość śniegu mierzysz wyschłą słomą.
Ślady stóp starzeją się na grudzie.
Pod brezentem nawet słowo zamarło.
Pewnego dnia coś podeszło pod okno.
Praca ustała. Wyjrzałem.
Płonęły kolory. Wszystko wirowało wokół.
Ziemia i ja rzuciliśmy się na siebie.
Tomas Tranströmer: Twarzą w twarz, przekład Michał Strusiński
Etykiety:
poezja
poniedziałek, 17 września 2012
są rzeczy, których nikt nigdy nie zobaczył
Chciałbym, moja kochana, wiedzieć, czy przed końcem
Przyszła ci na myśl pewna dziecięca zabawa:
Biegnie się w niej po wąskim ogrodowym murku
(Musiałaś, jestem pewien, bawić się tak nie raz)
I myśli, że to krawędź skalnego urwiska,
A po obu stronach są białe przepaście
Tak głębokie, że wzrok w nie całkiem się zapada;
Kiedy się ktoś na murku za bardzo wychylił,
Bojąc się, że upadnie, zeskakiwał na dół
I myślał przez chwilę: Tak jest, gdy się umiera.
Tak było życie temu. A teraz odeszłaś
I nie będziesz się bawić w zabawę dorosłych,
W której, wyprostowani, po skalnej krawędzi
Wciąż biegną nad przepaścią, nie patrząc na boki
I nie mogą zeskoczyć, gdy się boją upaść.
Howard Nemerov: Dla D. (która zginęła z własnej ręki)
/przekład Dariusz Sośnicki/
My dear, I wonder if before the end
You ever thought about a children’s game —
I’m sure you must have played it too — in which
You ran along a narrow garden wall
Pretending it to be a mountain ledge
So steep a snowy darkness fell away
On either side to deeps invisible;
And when you felt your balance being lost
You jumped because you feared to fall, and thought
For only an instant: That was when I died.
That was a life ago. And now you’ve gone,
Who would no longer play the grown-ups’ game
Where, balanced on the ledge above the dark,
You go on running and you don’t look down,
Nor ever jump because you fear to fall.
You ever thought about a children’s game —
I’m sure you must have played it too — in which
You ran along a narrow garden wall
Pretending it to be a mountain ledge
So steep a snowy darkness fell away
On either side to deeps invisible;
And when you felt your balance being lost
You jumped because you feared to fall, and thought
For only an instant: That was when I died.
That was a life ago. And now you’ve gone,
Who would no longer play the grown-ups’ game
Where, balanced on the ledge above the dark,
You go on running and you don’t look down,
Nor ever jump because you fear to fall.
Howard Nemerov: To D__, Dead By Her Own Hand
Etykiety:
poezja
ze światłości
– А что же вы не берете его к себе, в свет?
– Он не заслужил света, он заслужил покой – печальным голосом проговорил Левий.
– Он не заслужил света, он заслужил покой – печальным голосом проговорил Левий.
Михаил Афанасьевич Булгаков: Мастер и Маргарита
Etykiety:
cytaty
środa, 5 września 2012
wtorek, 4 września 2012
jasne jest jaśniejsze od oczywistego
Dosłownie, wszystkie moje
sprawy są wszystkich. Nic nie ukrywam. Czynie tylko tak, że nie muszę nic ukrywać przed obserwatorem wszelakim.
Etykiety:
słowa
poniedziałek, 3 września 2012
niedziela, 2 września 2012
czwartek, 30 sierpnia 2012
tylko zmieniają się kolory
moje roześmianie ma kolor gryczanego miodu
moje zamyślenie ma kolor ametystowej mgły
moje zasmucenie ma kolor surowego drewna
moje roznamiętnienie ma kolor kocich oczu
moje zmęczenie ma kolor jesiennych astrów
moje zadziwienie ma kolor spiżu i rdzy
moje zapatrzenie ma kolor leśnej studni
moje utęsknienie ma kolor mokrego śniegu
moje rozmarzenie ma kolor niemodnych pantofli
moje zalęknienie ma kolor rybiej łuski
moje zadowolenie ma kolor spoconych ciał
moje fascynacje mają kolor cesarskiego jedwabiu
moje nadzieje mają kolor miętowej maści
moje pragnienia mają kolor starych koronek
moje radości mają kolor dzikiego wina
moje słowa mają kolor palonej gliny
moje dni mają kolor białej herbaty
moje noce mają kolor zadymionego szkła
moje sny mają kolor opalizującego lodu
moje pocałunki mają swój własny kolor
moje zamyślenie ma kolor ametystowej mgły
moje zasmucenie ma kolor surowego drewna
moje roznamiętnienie ma kolor kocich oczu
moje zmęczenie ma kolor jesiennych astrów
moje zadziwienie ma kolor spiżu i rdzy
moje zapatrzenie ma kolor leśnej studni
moje utęsknienie ma kolor mokrego śniegu
moje rozmarzenie ma kolor niemodnych pantofli
moje zalęknienie ma kolor rybiej łuski
moje zadowolenie ma kolor spoconych ciał
moje fascynacje mają kolor cesarskiego jedwabiu
moje nadzieje mają kolor miętowej maści
moje pragnienia mają kolor starych koronek
moje radości mają kolor dzikiego wina
moje słowa mają kolor palonej gliny
moje dni mają kolor białej herbaty
moje noce mają kolor zadymionego szkła
moje sny mają kolor opalizującego lodu
moje pocałunki mają swój własny kolor
Etykiety:
słowa
środa, 29 sierpnia 2012
nieosiągalne
- Jako dziecko zjadłem pająka.
- I jak smakował?
- Smakował jak prawdziwy grzech.
- I jak smakował?
- Smakował jak prawdziwy grzech.
Etykiety:
rozmowy
to jest ta głębia w tobie
Często słyszy się o tym, że ktoś kochał, zanim jeszcze poznał obiekt swoich uczuć. Widocznie Ty potrafisz zapomnieć o tym, co dopiero potencjalnie mogłoby nastąpić.
Etykiety:
słowa
czwartek, 9 sierpnia 2012
czwartek, 26 lipca 2012
nawet weber nas kocha
- Powinnaś mnie słuchać.
- Słucham, słucham. Żyję za ciebie też. I zobacz jakie są efekty.
- No, jestem z ciebie dumna. Kiedy się spotykamy i patrzę na ciebie, to wiem, że ja też żyję.
Etykiety:
rozmowy
czwartek, 12 lipca 2012
na krawędzi
Gdybyśmy zamienili się w światło żylibyśmy wiecznie. Tylko wszechświat byłby dla nas za mały.
Etykiety:
słowa
środa, 11 lipca 2012
pamiętam zapachy jak fotografie
- Dlatego jak widzę zdjęcie, przypominam sobie zapach – albo go sobie
wyobrażam. I wtedy mogę w pełni… A ty dla mnie nie pachniesz…
- Najwidoczniej jestem jednowymiarowa.
Etykiety:
rozmowy
wtorek, 10 lipca 2012
I won't bite
Jestem tak zmęczona, że wszystko, czego mogę wymagać od siebie, to pomalowanie paznokci na ognistą czerwień.
Etykiety:
codzienność
czwartek, 21 czerwca 2012
jeszcze wierzę, że będę żyć wiecznie
Jeszcze wierzę, że będę żyć wiecznie
Jeszcze wierzę, że będę żyć tak
Żeby w duszy pozostać dzieckiem
Nie zmarnować żadnego dnia
Jeszcze wierzę, że zostanę sobą
Taką sobą, jak jestem dziś
Że nie zmienię się nagle w kogoś
Kim nigdy nie chciałabym być
Jeszcze wierzę, że będę cię kochać
Po happy endzie nie skończy się film
I dojdę z tobą aż do niekońca
Do niekońca zwyczajnych dni
Jeszcze wierzę, że jednak zostanę
Bo fundament postawił się sam
Tu mam drogi już raz wydeptane
Tu mam wszystko, nie mam nic tam
Jeszcze wierzę, że świat się nie zmieni
Szybciej niż będę zmieniać się ja
W ślepym pędzie do nadprzestrzeni
Nie chcę zostać elementem tła
Nie zostanę elementem tła, nie
Idę spokojnie do słońca
A za mną zostaje tylko cień
Zobaczę, że świat nie ma końca, nie
Światło wyznacza mi drogę
Lecz świat jest dziwniejszy z dnia na dzień
Idę, choć kroki plączą się
Idę spokojnie do słońca
A za mną zostaje tylko cień
Zobaczę, że świat nie ma końca, nie
Jeszcze wierzę, że mogę być inna
Łamać światopoglądowy wyż
Racja tłumu zawsze jest płynna
W inną stronę niż inni chcę iść
Jeszcze wierzę, że dobrze wybieram
Że otwieram szeroko swe drzwi
Dla ludzi, z którymi nic nie uwiera
Którzy mają podobny film
Idę spokojnie do słońca
A za mną zostaje tylko cień
Zobaczę, że świat nie ma końca, nie
Światło wyznacza mi drogę
Lecz świat jest dziwniejszy z dnia na dzień
Idę, choć kroki plączą się
Jeszcze wierzę, że będę żyć tak
Żeby w duszy pozostać dzieckiem
Nie zmarnować żadnego dnia
Jeszcze wierzę, że zostanę sobą
Taką sobą, jak jestem dziś
Że nie zmienię się nagle w kogoś
Kim nigdy nie chciałabym być
Jeszcze wierzę, że będę cię kochać
Po happy endzie nie skończy się film
I dojdę z tobą aż do niekońca
Do niekońca zwyczajnych dni
Jeszcze wierzę, że jednak zostanę
Bo fundament postawił się sam
Tu mam drogi już raz wydeptane
Tu mam wszystko, nie mam nic tam
Jeszcze wierzę, że świat się nie zmieni
Szybciej niż będę zmieniać się ja
W ślepym pędzie do nadprzestrzeni
Nie chcę zostać elementem tła
Nie zostanę elementem tła, nie
Idę spokojnie do słońca
A za mną zostaje tylko cień
Zobaczę, że świat nie ma końca, nie
Światło wyznacza mi drogę
Lecz świat jest dziwniejszy z dnia na dzień
Idę, choć kroki plączą się
Idę spokojnie do słońca
A za mną zostaje tylko cień
Zobaczę, że świat nie ma końca, nie
Jeszcze wierzę, że mogę być inna
Łamać światopoglądowy wyż
Racja tłumu zawsze jest płynna
W inną stronę niż inni chcę iść
Jeszcze wierzę, że dobrze wybieram
Że otwieram szeroko swe drzwi
Dla ludzi, z którymi nic nie uwiera
Którzy mają podobny film
Idę spokojnie do słońca
A za mną zostaje tylko cień
Zobaczę, że świat nie ma końca, nie
Światło wyznacza mi drogę
Lecz świat jest dziwniejszy z dnia na dzień
Idę, choć kroki plączą się
Marysia Sadowska ft. Gutek "Spis treści"
Etykiety:
dźwięki
niedziela, 17 czerwca 2012
czwartek, 14 czerwca 2012
i bogów zapomniała mowy
Но грустно думать, что напрасно
Была нам молодость дана,
Что изменяли ей всечасно,
Что обманула нас она;
Что наши лучшие желанья,
Что наши свежие мечтанья
Истлели быстрой чередой,
Как листья осенью гнилой.
Несносно видеть пред собою
Одних обедов длинный ряд,
Глядеть на жизнь, как на обряд,
И вслед за чинною толпою
Идти, не разделяя с ней
Ни общих мнений, ни страстей.
Была нам молодость дана,
Что изменяли ей всечасно,
Что обманула нас она;
Что наши лучшие желанья,
Что наши свежие мечтанья
Истлели быстрой чередой,
Как листья осенью гнилой.
Несносно видеть пред собою
Одних обедов длинный ряд,
Глядеть на жизнь, как на обряд,
И вслед за чинною толпою
Идти, не разделяя с ней
Ни общих мнений, ни страстей.
/Александр Сергеевич Пушкин: Евгений Онегин/
Lecz smutno wspomnieć, że daremnie
Dano nam młodość pełną kras,
Żeśmy zdradzali ją codziennie
I młodość oszukała nas;
Że nasze pierwsze zachwycenia,
Najlepsze myśli i pragnienia
Musiały na stracenie iść.
Jak w zgniłą jesień wątły liść...
I mierzi - korowodem wiecznym
Obiadów, fet w przyszłości żyć,
Dni własnych celebrantem być
I naśladować tłum stateczny,
Chociaż nas wszystko dzieli - prócz
Tych właśnie obrzędowych uczt.
/Aleksander Puszkin: Eugeniusz Oniegin
tłum. Julian Tuwim/
Etykiety:
poezja
środa, 13 czerwca 2012
wszystko jest symbolem
- Dał mi w prezencie "Zmierzch”.
- Świetny prezent. Horror o miłości. Następnym razem niech kupi ci perfumy.
Etykiety:
rozmowy
czwartek, 7 czerwca 2012
środa, 6 czerwca 2012
a mieliśmy być bogami
- Gdzie jesteś?
- Gdzieś między szaleństwem a zniechęceniem.
Etykiety:
rozmowy
wtorek, 5 czerwca 2012
powierzchnia spadającej kropli
Jestem. Znowu. Przez chwilę. Będę. Może kiedyś okaże się, że byłam.
Etykiety:
słowa
niedziela, 1 kwietnia 2012
jakby wciąż jeszcze byli
- Jesteś zabawna. Traktujesz ludzi jak gdyby byli prawdziwi.
Etykiety:
rozmowy
piątek, 16 marca 2012
niedziela, 4 marca 2012
właśnie ten moment
Jest taki moment, późnym wieczorem, kiedy pilotem od telewizora próbuje przestawić coś na ekranie komputera.
Etykiety:
codzienność
wtorek, 25 października 2011
piątek, 14 października 2011
wschodnioeuropejski zen
50 filtrów do kawy i zapas nalewek. Tyle wystarczy, by poczuć się jak filozof.
Etykiety:
zdarzenia
czwartek, 6 października 2011
wkład własny
Lubię czytać tylko to, czego nie rozumiem. Nie rozumiejąc, mogę wymyślać najróżniejsze interpretacje.
/Salvador Dali/
Etykiety:
cytaty
piątek, 16 września 2011
bezkształt miłości
Stanowczo odcinam się od tego kim się staję. Czy staję się przez to lepsza?
Etykiety:
słowa
sobota, 3 września 2011
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
forma przetrwalnikowa
Szczęście zależy od energii z jaką się przybiera maskę kogoś innego (...).
Wszystkie radosne lub twórcze życie jest ponownym rodzeniem się w formie różnej
od samego siebie.
/William Butler Yeats/
Etykiety:
cytaty
sobota, 30 lipca 2011
połamane słowa
- Dlaczego już ze sobą nie rozmawiamy?
- Bo nasze słowa zmęczyły się sobą.
- Moje słowa właśnie posmutniały.
Etykiety:
rozmowy
niedziela, 3 lipca 2011
czwartek, 23 czerwca 2011
zaskoczenie
- Największe zaskoczenie twojej młodości?
- Fakt, że nie przyjęto mnie do sekty.
Etykiety:
rozmowy
sobota, 18 czerwca 2011
poniedziałek, 16 maja 2011
i nie ma ciebie dawnego
Gra wszystko
Pracę miłość podróże
Gra rozmowę
I milczenie
I uśmiech oczu
/Artur Międzyrzecki/
Etykiety:
poezja
niedziela, 8 maja 2011
jak w studnie
Wrzucam moje sekrety jak kamienie w studnię. W Ciebie.
- Dlaczego mi to wszytko mówisz?
- Bo wiem, że to już koniec. I wiem, że niczego już z tą wiedzą nie zrobisz.
Etykiety:
rozmowy
środa, 27 kwietnia 2011
mechanizm mi wyjaśniłaś
- W ogóle więcej ode mnie myślisz. Ale wiem z czego to wynika. Wyjaśniłaś mi to już.
- ?
- Kiedy ty myślisz, ja trawię.
Etykiety:
rozmowy
środa, 9 marca 2011
niedziela, 26 grudnia 2010
pocztówki znad krawędzi
Jak co roku kupiłam komplet eleganckich kart
świątecznych i jak co roku odłożyłam je niewysłane do niebieskiego
pudełka. Tego od Tiffany’ego.
Etykiety:
codzienność
piątek, 24 grudnia 2010
mam nadzieję
Ktoś złożył mi życzenia. Nie wiem kto. Nie przedstawił się. Może mnie z kimś pomylił?
Etykiety:
zdarzenia
środa, 3 listopada 2010
didaskalia
- Jaki byłby tytuł powieści o nas?
- Apteka na placu zabaw. I to nie byłaby powieść.
Etykiety:
rozmowy
Subskrybuj:
Posty (Atom)
