czwartek, 13 maja 2010

podkreślaj mnie




Mariusz Lubomski - Nie skreślaj mnie

wtorek, 6 kwietnia 2010

wyścig szczurów

Nie poszłam do pracy aby przez 6 godzin grać w Cashflow. Przegrałam.

sobota, 3 kwietnia 2010

ktoś kto odchodzi

- Czasem mijam na ulicy chłopaka, którego uważałam za swoją pierwszą miłość. Ma żonę, dwójkę dzieci, nie ma pracy, kradnie w sklepach i nawet nie mówi mi “Cześć”.
- I co?
- Udajemy, że się nie znamy.
- A zatem to inna historia.

czwartek, 25 marca 2010

przeprowadzka

Bo życie to nie bajka i za lodówką mieszka tylko wielka szarość.

wtorek, 23 marca 2010

budowaliśmy je z piasku i nazywaliśmy domami

Domy… Dlaczego tak o nich mówiliśmy? Przypomniały raczej labirynty, ale nie odbieraliśmy ich w ten sposób. Może tak rozumieliśmy słowo "dom". Jako coś co tworzy się razem. Z niczego. 

Budowaliśmy je wspólnie, ale nie przypominam sobie, by później komukolwiek chciało się w nich bawić. Ich sens sprowadzał się do wolnej przestrzeni pracowicie wypełnianej ścianami z mokrego piasku. Bo domy składały się z niskich ścian i wejścia. Zawsze było tylko jedno wejście. Jeden wyłom w murze, jedna przerwa w ciągłości. To od wejścia zaczynaliśmy budowę domu, a właściwie to nie od niego, a od deszczu. 

Bo na początku musiał być deszcz. Nasze domy budowaliśmy z piasku, ale one rodziły się z deszczu. Budowaliśmy je przez wiele godzin. Niskie i rozłożyste. Długie korytarze łączące niewielkie pomieszczenia, w których nigdy nie zagnieździło się życie. Nawet to udawane. Nie było w nich lalek udających ludzi, ani lalek udających lalki, ani maszyn udających, że mają dusze. Bo te domy nie miały w sobie nic żywego, nawet jeśli czasem staraliśmy się upiększyć je kwiatami bądź liśćmi. Wszystko co żywe było w nich intruzem. My też. 

Do domów pasowała tylko woda. I kamienie. Czasami gdzieś w ich zakamarkach pojawiały się tajemnicze obiekty, stawiane z dziecięcą precyzją obłe prostopadłościany mogące być zarówno stołem, jak i ławą lub kufrem czarnoksiężnika. Nikt nie starał się zgadnąć do czego miałyby posłużyć. Były. Tak po prostu. Jak same domy. 

Budowaliśmy je zapamiętale i zostawialiśmy bez żalu. Świat form bez bohaterów, nigdy nie opowiedzianej anegdoty. Opuszczony labirynt dziecięcej wyobraźni.

poniedziałek, 22 marca 2010

mówiła z zamkniętymi oczami

Zapomnijcie o nas

o naszym pokoleniu

żyjcie jak ludzie

zapomnijcie o nas


my zazdrościliśmy

roślinom i kamieniom

zazdrościliśmy psom


chciałbym być szczurem

mówiłem wtedy do niej


chciałabym nie być

chciałabym zasnąć

i zbudzić się po wojnie

mówiła z zamkniętymi oczami


zapomnijcie o nas

nie pytajcie o naszą młodość

zostawcie nas



/Tadeusz Różewicz: Zostawcie nas/

wtorek, 2 marca 2010

prośba

- Nie czytaj mnie, ja tylko jestem.

sobota, 27 lutego 2010

czy jestem aniołem?

Nie interesują mnie ludzie. Interesują mnie ślady jakie po sobie zostawiają.

sobota, 20 lutego 2010

refleksja zimowa

Obserwowałam jak deszcz zmywał resztki śniegu z balkonu. Właściwie powinnam była sprzątnąć pranie.

czwartek, 4 lutego 2010

są zdarzeniami

Kultura oralna jest formą kultury, w której nieznane jest pismo, a nawet jego możliwość. Transmisja treści kulturowych dokonuje się w drodze bezpośredniego przekazu ustnego.
Słowa nie istnieją w żadnej materialnej postaci, są zdarzeniami. Język nie jest odpowiednikiem myśli, staje się sposobem działania. Stąd powszechna wiara w stwórczą moc słowa.
Jedynym sposobem przechowywania treści kulturowych jest ich powtarzanie, z dążeniem do zachowania postaci możliwie nienaruszonej. Treści nie powtarzane ulegają zapomnieniu - przepadają i niemożliwe staje się ich odnalezienie.

środa, 3 lutego 2010

w nas nic

- Rezygnuję.
- Dlaczego?
- Bo nie ma w nas nic, o co warto byłoby się starać.

sobota, 23 stycznia 2010

jej wysokość

- Bardzo cenię sobie spokój i wiele dla jego osiągnięcia zrobię. Najważniejszy jest tu filtr wiadomości.
– Oraz jej wysokość interpretacja.
– Niestety interpretacja panuje, ale nie rządzi.
– A rządzi?
– Strach.

czwartek, 14 stycznia 2010

tylko popatrzeć na zdjęcia innych ludzi


46-letni Masahiko Yamada usprawiedliwiał się, iż kradł pocztówki by poprawić sobie nastrój i nie czuć się tak samotnie w okresie świątecznym. Szczególnie zależało mu na kartkach, na których wydrukowano zdjęcia całych rodzin, składających życzenia adresatowi.

- Chciałem popatrzeć na rodzinne zdjęcia innych ludzi by nie czuć się tak przeraźliwie samotnie w sytuacji, gdy jestem sam, bez domu i rodziny...


wtorek, 12 stycznia 2010

i

Trzeba żyć i cieszyć się, i płakać, i przeklinać, i diabli jeszcze wiedzą, co robić, ale nie wolno wspominać.

/Marek Hłasko/

piątek, 8 stycznia 2010

freudowska pomyłka

Najważniejszy jest czas, w którym rodzi się gniew… Jakiś popularny zespół, jakieś radio, strzęp prostej melodii. Najważniejszy jest czas, w którym rodzi się gniew…  Słowa, które prawie zgadzają się z oryginałem. Słowa, które powtarzam cały dzień.  Najważniejszy jest czas, w którym rodzi się gniew !!

deotyma

Patrzyła jak czeka. Jak czeka na nią. Obserwowała. Jego i siebie. Widziała jak męczy się wśród tych ludzi, jak traci nadzieję, jak posępnieje w milczeniu i nie może podjąć decyzji. On. Widziała też własną obojętność. Odeszła nie zamieniwszy z nim słowa. Takie rzeczy się zdarzają.

czwartek, 7 stycznia 2010

przewiązana zieloną wstążką

Krucha i lekka. Jak dotknięcie. Trzeba ją powąchać aby przekonać się, że naprawdę istnieje. Zmysłowa. Niepowtarzalna. Moja. Japońska ceramika.

niedziela, 3 stycznia 2010

pewnemu tyranowi

- Bo Ty wymagasz od siebie doskonałości.
- Wyłącznie perfekcji.
- Różni się to czymś?
- Doskonałość to absolut, perfekcja to jedynie rzemiosło.

piątek, 1 stycznia 2010

nie wiedziałam

postanowienie

Chciwi łupu są najlepszymi drogowskazami do bogactwa naszego świata.

/Elias Canetti/

słowem

słowem rozbieram. słowem zdejmuję.
słowem dotykam. słowem uspakajam.
słowem podniecam. słowem usypiam.
słowem maluje. słowem zawstydzam.  
słowem zabawiam. słowem rozbudzam.
    słowem kąsam. słowem rozśmieszam.     
słowem bałamucę. słowem podziwiam.
słowem pragnę. słowem nie zaspakajam.  
słowem nadaję słowom znaczenie.  
jednym słowem. 
 
 
/2lon/ 

niedziela, 6 grudnia 2009

ten głos

- Znów sprowadziłaś mnie na ziemię.
- Po to jestem, nie pamiętasz? Twój głos rozsądku.
- Rozsądku, ale i szaleństwa. Tylko Ty chcesz to szaleństwo skanalizować w sobie.

czwartek, 19 listopada 2009

tych kilka słów tak prosto w twarz

Odwraca wzrok zamyka drzwi
Powoli skądś napływa wstyd

Zamyka drzwi a ty już wiesz
Że będzie myśleć przez cały dzień

Ach jaki to był celny strzał
Tych kilka słów tak prosto w twarz
Znowu musiało tak być jakbyś bez tego nie był sobą

Zamyka drzwi za późno jest
By zrobić ten, ten jeden gest

Ach jaki to był celny strzał
Tych kilka słów tak prosto w twarz
Jak to się mogło znów stać
W pustym pokoju tkwisz sam, zupełnie sam

Znów wszystko poszło nie tak
Znowu musiało tak być jakbyś bez tego nie był sobą


/Myslovitz: Znów wszystko poszło nie tak/

środa, 18 listopada 2009

zasada nieoznaczoności

Mogą znać twoje nazwisko, mogą znać twoją twarz, ale nie pozwól aby skojarzyli jedno z drugim.

wtorek, 3 listopada 2009

test

- To, czemu chodzisz i prosisz o pieniądze?
- To najlepszy test na jakość człowieka.
- Co w ten sposób testujesz?
- Czy warto z nim nawiązać bliższą znajomość.
- Widzę, że w Twoim teście wypadłem pozytywnie. Ile trzeba Ci dać, żeby zdać twój test?
- Nie ma znaczenia czy ktoś mi coś da, czy nie. Znaczenie ma JAK to zrobi.
- A więc teraz, kiedy test zaliczony, jaki będzie następny krok?
- To zależy od ciebie. Zależy czy ja zaliczyłem test w twoich oczach. Każdy z nas bez przerwy testuje ludzi i świat. To, co w jego mniemaniu wypada pozytywnie, przyjmuje za swoje.

/Witold Wojtowicz: Duch Australii/

niedziela, 18 października 2009

skoro nie mogłam mieć Wszystkiego

Skoro nie mogłam mieć Wszystkiego -
Nie dbałam o brak mniejszych Rzeczy.
Jeśli nie zaszło nic większego
Niż Rozpad Słońca - Ostateczny
Kataklizm Globu - nic nie było
Tak wielkie - abym - na wieść o tym -
Podniosła z Ciekawości Czoło
Sponad Roboty.

/Emili Dickinson: Skoro nie mogłam mieć wszystkiego, 
tłum. St. Barańczak/

środa, 14 października 2009

gdyby się nie wydarzyło



DKA - Jak by to było

poniedziałek, 12 października 2009

oczekiwanie

Marzenia to niczym niezmącona rozkosz, a oczekiwanie aż się spełnią to prawdziwe życie.

/Victor Hugo/

czwartek, 24 września 2009

porządek rzeczy

Nikt się jeszcze nigdy nie upił intelektualnym znaczeniem słowa "wino".

/Anthony de Mello/

środa, 16 września 2009

liście same i twarze

- Proszę, prześlij mi zrzut swojego pulpitu.
- Po co?
- Chciałbym cię lepiej poznać.

czwartek, 10 września 2009

tak jak w kinie

- Co czujesz?
- Nie rozumiem pytania.

/scena z The Big Bang Theory/

sobota, 5 września 2009

auto da fé

sobota, 15 sierpnia 2009

są tam

Prawdziwe granice nie są na wschodzie, zachodzie, północy czy południu. Są tam, gdzie człowiek zderza się z rzeczywistością.

/Henry David Thoreau/

piątek, 14 sierpnia 2009

natasha law

Natasha Law

czwartek, 13 sierpnia 2009

to istnieje

Tylko jedno wiem: to istnieje, nawet jeżeli znika.

/Adam Zagajewski/

środa, 12 sierpnia 2009

spotkanie z mitami

Wskoczyłem do wzburzonego morza, wytarzałem się w falach i poczułem się jak młody bóg.

wtorek, 11 sierpnia 2009

dlaczego do siebie nie pasujemy

Bo Twój świat składa się ze zdarzeń, a mój z wyobrażeń.

środa, 22 lipca 2009

tylko ta pewność

Tylko ta woń zamorskich roślin
przyjęcie w domu bourgeois -
fortepian gada o miłości
wirują fraki w trzecim pás

Walce naiwne - Francja smętna
szelest krynolin - wachlarz min...
tylko wilgotne, brudne piętra
tylko spłowiały bury tynk

Tylko słoneczne sny kochanków
coraz jaśniejsze z każdym dniem -
paryski bulwar o poranku
nad przerażonym miastem mknie

Tylko ta pewność, że i potem
nic się nie zmieni wokół nas -
pomysły wujków - plotki ciotek -
wieczór - latarnie - życie - czas

Tęsknota za kimś, kogo nie ma
chociaż na palcach cicho wszedł...
tylko tak czule pieści Emma
pluszowej sofy ciepły grzbiet


/Krzysztof Maria Sieniawski: Pani Bovary/

wtorek, 21 lipca 2009

zawsze

Kosmos - miejsce snu kosmitów.

wtorek, 14 lipca 2009

siłą jest ciało

Co według Ciebie jest siłą kobiety, a co mężczyzny?

Siłą kobiety jest jej ciało.. Potem dochodzą te wszystkie historyje pod tytułem „jej osobowość”. Tak było jest i będzie i nie ma co się na ten fakt obrażać. A siłą faceta, jest jego wewnętrzna siła. Albo uzewnętrznienie tej siły w postaci kasy... I też trzeba przyjąć to do wiadomości.

poniedziałek, 13 lipca 2009

stroją się w nie

Ludzie umiejący czytać przywłaszczają sobie wszystkie najlepsze rzeczy z przeczytanych książek, stroją się w nie, jak pewien gatunek krabów stroi się podobno w wodorosty.

/Saul Bellow: Herzog/

niedziela, 12 lipca 2009

lecz cóż istnieje?

Każde wymówione słowo jest nieprawdziwe. Każde napisane słowo jest nieprawdziwe. Każde słowo jest nieprawdziwe. Lecz cóż istnieje bez słów?

/Elias Canetti/

sobota, 11 lipca 2009

ludzie i przedmioty

Ludzie i przedmioty wyglądają lepiej, kiedy są często dotykani.

/Ilse Crawford/

piątek, 10 lipca 2009

czułość uchodzi ze mnie powoli

Nie mów mi o miłości pod gwiazdą południa,
Nie wódź mnie na wyspę Poezja.
Pokochaj mnie tutaj – w kraju listopada,
Pokochaj mnie w żałobnej pieśni.

Będzie śnieg, będą buty żołnierskie na śniegu
I karabiny chętne strzelać
W te migoczące serca, w zakazane wiersze,
W tę wolność, która znów umiera.

Dotykaj moich zziębniętych dłoni,
Dotykaj moich zimnych ust.
Czułość uchodzi ze mnie powoli,
Kochaj ten wierny we mnie lód.

Nie kuś mnie blaskiem morza, ani słońcem Grecji,
W moim kraju tylko łza świeci.
Pokochaj mnie tutaj, z tym przekleństwem w gardle,
Pokochaj mnie w tym tańcu śmierci.

Kiedy gniew, kiedy bramy rozwarte na oścież
I werbel marszu, i chrzęst mięśni.
W te roziskrzone twarze, w nieustępliwe ręce,
W ten smutek spróbuj tam uwierzyć.

Dotykaj moich zziębniętych dłoni,
Dotykaj moich zimnych ust.
Czułość uchodzi ze mnie powoli,
Kochaj ten wierny we mnie lód.


/Adriana Szymańska: List/

czwartek, 9 lipca 2009

hiroshi watanabe


/Hirohi Watanabe: Azusa Tukamoto as Osame, Matsuo Kabuki/

wtorek, 7 lipca 2009

tylko po to

Świat istnieje tylko po to, żeby bańki mydlane miały co w sobie odbijać.
/Stanisław Brzozowski/

poniedziałek, 6 lipca 2009

byle deszcz, byle sny

Możesz pić z byle kim,
byle gdzie!
W byle Krym, w byle Rzym -
proszę cię!
Mam co palić, nie muszę wciąż jeść,
nie potrzeba mi... Zresztą ...Pal sześć!
Możesz nie dać mi grosza na dom,
tylko proszę cię,
proszę -
zmień ton!
Możesz bredzić... Pleść bzdury... Androny...
Tylko błagam cię: nie mów, nie mów,
tylko nie mów do mnie jak do żony
Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie tak,
no, a jeśli,
jeżeli
nie tak, nie tak, nie to,
no to po co nam było w to gnać,
tamto rwać,
iść pod prąd, pod wiatr,
gniazdo wić
niby ptak,
no - jeżeli ma być nie tak?

Słowa jak sztuczny miód,
ersatz, cholera, nie życie,
miał być raj, miał być cud
i ćwiartka na popicie,
a to wszystko nie tak, nie tak,
nie to,
a jeżeli, a jeśli - nie to,
no to o co, u diabła, nam szło?

Możesz iść, dokąd chcesz,
wiesz, gdzie drzwi,
w byle ziąb, w byle deszcz,
w byle sny...
Ja na kłamstwie się znam tak jak ty,
sztucznym miodem karmieni - to my.
Znamy lata trwożniejsze niż dzwon.
Tylko proszę - ten ton... ten ton.
Wygadujcie, panowie, androny,
tylko błagam - nie mówcie, nie mówcie już do nas jak do żony.
Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie tak,
no, a jeśli,
jeżeli
nie tak, nie tak, nie to,
no to po co nam było w to gnać,
tamto rwać
iść pod prąd, pod wiatr,
gniazdo wić
niby ptak,
no - jeżeli ma być nie tak?

Słowa jak sztuczny miód,
ersatz, cholera, nie życie,
miał być raj, miał być cud
i ćwiartka na popicie,
a to wszystko nie tak, nie tak,
nie to,
a jeżeli, a jeśli - nie to,
no to o co, u diabła, nam szło?


/Agnieszka Osiecka: Sztuczny miód/

sobota, 4 lipca 2009

weredyk

Weredyk - człowiek mówiący wszystkim prawdę w oczy, bez ceremonii, bez ogródek.

piątek, 3 lipca 2009

ten czas

Nie muszę pisać aby wiedzieć co myślę.

czwartek, 2 lipca 2009

dostatecznie daleko

Wszystkie dyskusje o filozofii są bezpłodne, ponieważ prawda znajduje się poza językiem. Są one jednakże przydatne, jeśli prowadzi się je dostatecznie daleko - jeśli przywiedzie się je do punktu, gdzie staje się widoczne, że wszystkie argumenty krążą po okręgu.

/Aleister Crowley/